Kochane moje dziś porozpierawszy po tych dniach udało mi się ją założyć. Tą sukienkę o którą walczę:) Cóż jak się w niej czuje??? tragicznie nie mogę chodzić a jeśli chodzi o siadanie to nawet o tym nie myślę bo to jakaś tragedia jest:) nawet nie próbowałam bo szczerze bałam się:)))
Przy zapinaniu pomagał mi mój maż i siostrzenica:) Weronika trzymała materiał a Krzysiek zapinał zamek:)))
Cóż udało się ale.... ale niestety nie do końca:( myślę że to będzie kwesta jeszcze tych dwóch miesięcy i dam radę... chociaż wydaje mi się że nie zdążę do sylwestrowej nocy:) ale zrobię wszystko by mi się udało:) Kila fotek:) jak to teraz wygląda:] jednym słowem tragedia:(((

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz