niedziela, 30 września 2012

no nadszedł dzień chłopca:))

Jak wiadomo 30 września to dzień gdzie nasi tatusiowie, bracia, szwagry, dziadki, wujki, kuzyni, bratanki, siostrzeńce, chłopaki, narzeczeni, MĘŻOWIE:) czują się wyjątkowo bo to ich dzień:) więc ja z okazji tego święta postanowiłam:) zrobić coś mega kalorycznego i pysznego właśnie dla niego więc zaczynam historię:)))
Na początku "upiekłam" ciacho :) Ciasto mega proste w przyrządzaniu:)
Przepis:)
POTRZEBUJEMY: 
* 4 łyżeczki stołowe mąki(tortowej)

* 6 łyżeczek stołowych cukru
* 2 łyżeczki stołowe kakao
* 1 jajko
* 4 łyżeczki stołowe mleka
* 3 łyżeczki stołowe oleju roślinnego
* 0,5 łyżeczki stołowej proszku do pieczenia
* kubek ja polecam też miseczkę:)
  PRZYGOTOWANIE:
1) Mąkę, cukier, kakao i proszek do pieczenia należy wymieszać w naczyniu

  2) Wbijamy jajko, dodajemy mleko i olej i znowu mieszamy
  3) Wsadzamy do mikrofalówki na 5-10 minuty, ustawiając ją  na max. 1000W

 Do tego:) Podsmażyłam banany, rozpuściłam czekoladę i ubiłam śmietanę 30%:)))
Udekorowałam i podałam mężowi:) zrobiłam też mniejszych porcji:)
Jejku to była prawdziwa katorga:( niczego nie mogłam spróbować a pachniało i czułam jak w buzi zbiera mi się ślinka:)))
Pyszne było na pewno:) przynajmniej tak mi się wydawało:) bo Krzysiek(mój mąż) pochłoną wszystko a talerz wyglądał jak nowy, czysty wyjęty z szafy:).
Świetny pomysł świetna alternatywa:)) na szybki deser:)  tylko gdyby można było go zjeść a nie tylko patrzeć i przełykać ślinkę:))))))
 Może nie jest jakoś superancko udekorowane ale pachniało wierzcie mi na słowo cudnieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee:)

Niedzielka:)

Niedzielka w skrócie:) bo chce się pochwalić co swemu mężulkowi na dzień chłopaka upichciłam:))
Śniadanko: 2 kromeczki z paprykarzem:)
Obiadek cycuszek i mega surówaaaa:)
Kolacja dwa jaja na miękko plus kromeczka razowego:) i gorzka herbata:)

sobota, 29 września 2012

Dzisiaj się tego nie spodziewałam:) cóż chciałam, chciałam i dostałam:))
Od jakiegoś czasu śledzę i oglądam losy bohaterek serialu "Pretty Little Liars"
http://www.filmweb.pl/serial/S%C5%82odkie+k%C5%82amstewka-2010-556945
Polecam serial:) co do książki podobno jeszcze lepsza niżeli serial:) zobaczymy, się okaże:0
Mój kochany zaskoczył mnie bardzo:)
Zabieram się do czytania:))
hmmmmm Miłego wieczorku życzę kochani:)
Wieczór ja książka i herbatka:))
a mąż no cóż  pracy:))))

Sobota:))

Dziś jakoś tak lekko:) cały dzień się źle czuje śniadanko takie na szybko:)
2 Kanapeczki z serkiem białym:)
Obiadek rosołek w z marchewką nie w talerzu a w kubeczku. Skusiłam się na 2 mielone:) takie malutkie kuleczki:)

Podwieczorku nie było bo jakoś nie miałam mocy i przespałam całe południe:( zbliżają się TE dni i jakoś boli brzusio i kolana:( ale zjadłam jedno ciastko w sumie trzy zawierają 137 kalorii więc jak można się domyślić jedno nie całe 46 kalorii:)
Na kolację 3 kanapeczki razowego chleba 2 z paprykarzem i jedną z polędwicą z kurczaka:)
Obecnie popijam herbatkę i zabieram się za czytanie:)))

Nadrabiam dni:))

Czartek:)
Z powodu złego samopoczucia po prostu nie chciało mi się pisać:)
Co jadałam dużo nie dużo:))
Śniadanie jogurcik obiadek jogurcik
Kolacja 2 kromeczki razowego:))

Piątek to dzień gdy chciało mi się słodkiego:))
Wiec śniadanie 2 kromeczki z paprykarzem, który uwielbiam
Obiadek zupka:) która składała się z wody i kalafiora:)) i kilku ziemniaczków:) Kalafior troszkę rozgotowany ale bardzooo smaczna:)
Podwieczorek pochłonęłam chyba z 2 batoniki musli:))
Kolację sobie odpuściłam:)

czwartek, 27 września 2012

:((((((((((((

oj dziś mam zły dzień i zwyczajnie nie chce mi się nic...

in love....


Czasem miłość uskrzydla a czasem powoduję, że skoro ma się już partnera, który chce spędzić resztę swojego życia z Tobą, to można sobie odpuścić. Na początku miałam tak, że stroiłam się dla niego i gdy przyjeżdżał to zawsze ładnie wyglądałam, wciągałam brzuszek:)
Później... pozwalałam sobie na dość więcej.. widział mnie nieumalowaną, z wypchanym brzucholem...Był świadkiem mojego tycia i nie przeszkadzało mu to jaka jestem.. a nie raz widziałam jak patrzył na zgrabne laski:) Powtarzał, że kocha mnie taką jaka jestem i to było cudne... Ja nie przejmowałam się niczym... jadłam i dalej tyłam... były momenty kiedy myślałam koniec biorę się za siebie bo mnie rzuci...przecież poznał mnie zupełnie inną.. Ale on ciągle powtarzał, że kocha mnie taką jaka jestem... W końcu się oświadczył wiec pełna we łzach, byłam już pewna, że on naprawdę kocha mnie taką jaką jestem... Został rok do ślubu a ja chce schudnąć dieta trwa dwa, trzy max tydzień i się poddaję, bo skoro kocha mnie taką jaką jestem to po co.
W dzień ślubu czuję się wyjątkowo, czuję że wszyscy patrzą tylko na mnie:))) nie przeszkadzało mi to jak wyglądam...



Teraz jest ponad 3 miesiące po ślubie a mój mąż mówi :
"kotek po co to robisz, kocham Cię taką jaka jesteś"
a ja na to wszystko "wiem robię to dla siebie"
I tak z dzień na dzień kiedy widzę, że mnie obserwuję dostrzega moje małe "wielkie" zmiany...
W jego oczach widzę podziw i zadowolenie:)
Cieszę się, że to wszystko robię bo wiem, że dzięki temu będę czuć się za jakiś czas jak
sexi żona:))))))

4 kilosy sobie już wypędziłam:))

ha:) dziś stanęłam na wagę a tam 4 kilo mnie ubyło:) co za radość:))) oby leciało jeszcze więcej:)) i niech lecą spadają ze mnie wieśniaki jedne:))

środa, 26 września 2012

KOlejny z kolejnych:)

Dzień zaliczony do bardzo pracowitych:)
Wstałam rano:) szybkie śniadanko:)
Dwie kanapeczki z pomidorkiem:) herbatka:)))
IIIIII do ogrodu zasadziłam pełno fajnych kwiatów krzaków:)) Jutro dodam zdjęcia bo w sumie nie wpadłam na pomysł by zrobić zdjęcia i dodać je:)) tu:)
Na obiadek zjadłam omlecik ze szczypiorem i surówką:)
Surówka: pekinka, marchew, pietruszka, szczypiorek i co najzabawniejsze to mięta:)))
Mięta świetnie skomponowała się z całą resztą do tego sok z cytryny i kilka kropel oliwy:))
POlecam świetne połączenie trzeba jednak pamiętać, że należy drobno pokroić liście mięty:))
Podwieczorek jogurt z musli:)


Kolacja dość podobna jak na śniadanie dwie kanapeczki z pomidorem:)) i "kubeł" herbaty:))

wtorek, 25 września 2012

Oj...

Dziś jadłam typowo zdrowo często a mało:)
Śniadanko leczo:)
Obiadek leczo:))
Podwieczorek jogurt i muslii:)
Kolacja Leczo:))

Hahahaha idzie zwariować ale uwielbiam to danie:) a jest fajnie przyrządzone więc sobie jem:))

Gdy patrzę na te zdjęcia to.....

Gdy patrzę na te zdjęcia to..... aż nie mogę uwierzyć, że to kiedyś byłam ja:)) i że kiedyś tak zajebiście wyglądałam:)))
Kilka fot z czasów gdy kilogramosów było znacznie mniej:))))))
Aż do dziś niestety:((((

2008

2008

2009

2009 maj

2009
2010
2011

2012


Boziu ja chce do pierwszego zdjęcia:))

i tak długo nad tym myślałam..............

Długo nad tym myślałam:) i doszłam do wniosku co do licha jednak, jeśli to wszystko ma być wiarygodne to trzeba:)
Zdjęcie poniżej, to zdjęcie zrobione jakoś na początku mojej diety...
W tych spodniach chodziłam niecałe 3 lata wstecz:) i nawet czasem wisiały mi na pupie a teraz prezentują się tak, jak na zdjęciu poniżej:)) poszłam do wniosku, że pokaże takie zdjęcie bo sumie jest straszne i niektórzy mogą to źle odebrać i się śmiać, ale ja walczę i nie poddam się :)
Ja w spodniach z przed 3 lat:) w których mój obecny mąż mówił, że uwielbia w nich mój tyłeczek:)))
Teraz niestety chyba tak nie może powiedzieć....
Tak sobie myślę, że co jakiś czas będę dodawać fotkę ile już pupki wchodzi do spodni a nie z nich wypływa:)))
KOlajne moje małe wielkie marzenie:))


Ps. Przepraszam za mój "porządek" ale szczerze nie myślałam, tym zdjęciem kiedykolwiek pochwalę się publicznie:))

24 wrzesień 2012 czyli mój 20 dzień na diecie:)))

:))))))
Radość, lepsze samopoczucie, lekkość, zwinność:)))
Tymi słowami mogę wyrazić co czuję po 20 dniach, naprawdę pobiłam już swój rekord życie, że top trwa aż tyle dni:)) i ciągle chce więcej:)) zwłaszcza, że na wadzę 4 kilo mniej:))) w sumie bez większego wysiłku:))
Dzisiejszy dzień dość szybko mi minął:)
Śniadanko activia :) i dziś zupełnie dzień leczowy:)))
Obiadek leczo
Podwieczorek owoc:) nektaryna:)
Kolacja leczo:)))
Leczo zrobione przez moją Teściową:), która mnie rozpieszcza i specjalnie dla mnie zrobiła mi to danie:)))
Znalazłam dziś w sieci biedronka:) Ciastka zbożowe i mąki pełno ziarnistej:) Krakuski:)) Mają dość nie dużo kalorii bo koło 100 jeśli chodzi o trzy ciastka:)) Taka mała nagroda, za wytrwałość:))
Tak mi się chciało słodkiego, że pochłonęłam aż dwa resztę zjadł mój Tatulek kochany:)))

Przerwa w pisaniu nie oznacza przerwy w diecie:))

Hej kochani z góry przepraszam za moją nieobecność:)) ale dopadła mnie choroba zwana jelitówką i szczerze nie miałam sił na pisanie:)))
Więc tak w czwartek 20września:)
Na śniadanko zjadłam jogurcik:))
Na obiadek zjadłam bułeczkę ciemną z białym serkiem:)
A na kolację pojechałam z mężem do Kłodzka a tam zjadłam:)))
Ogólnie powiem tak kurczak jakiś mielony z warzywami, więc nic specjalnego,  sałatka grecka i kapusta kiszona:) niedobre było0 wiec powiem, że niezbyt wiele zjadłam z tego:))) zdjęcie zrobione zaraz przed końcem jedzenia:)))
Po powrocie do domu, już dałam sobie spokój i nie jadłam nic:))

Piątek 21 wrzesień:))
Imieninki mojego brachola:)) z tego święta było ciacho i kawa:)) a chyba z szczególnym uwzględnieniem mnie były owoce:) więc ja degustowałam herbatkę i owoce:))
Śniadanko dość szybkie:) kanapeczka z wędliną
Obiadek Jogurcik z musli
I na te kolację imieninową owoce:))) aha no i wafle ryżowe:)) zjadłam chyba ze 3:))
Później poszłam do swej przyjaciółki Brystola i tam obaliłyśmy całe litrowe wino dość cierpkie:)
Możecie sobie wyobrazić co się ze mną tylko działo:)) po takim spustoszeniu:)) w brzuszku:))
I przyznam się szczerze, że idąc do niej już czułam że coś dzieje się ze mną nie tak bolała mnie głowa:((( i w ogóle coś było nie tak:(((

Sobota:)) 22 wrzesień:))
Zaczęła się moja choroba zwana JELITÓWKĄ:((((
Najgorsze było to, że nie mogłam nic zjeść no i jeśli już udało mi się cokolwiek zjeść czyli w moim przypadku jabłka to były zwracane :((( do tego gorączka i ogólnie czułam się fatalnie:((( a wszystko zaczęło się od 5 nad ranem i męczyło do 17:(((
Ale jak już się uspokoiło to uratowało mnie takie cudeńko:))

Mężuś mój kochany mistrz drugiego planu:))))
NEKTARYNA ona uratowała mi życie:)))

Niedziela 22 wrzesień:))
Na śniadanie nic z wiadomych przyczyn:))
Obiadek pierś z kuraka i surówka ale nie za wiele bo nie dało się jeść:(((
Kolacja kurczak z chlebkiem:)))


Tyle jeśli chodzi o skrót dni:))) Przepraszam że tak długa przerwa ale czasem tak bywa:))

środa, 19 września 2012

Mój pierwszy mały sukces:)))

Dziś wzięłam się na odwagę i przymierzałam kurtkę dość za małą:)
Dopięłam się co prawda bez wciągania brzucha:) ale cóż:) w cycuszkach jeszcze bardzo opięta:) ale ważne że weszłam:) a w szafie leżą takie spodnie i sukienki:) i one czekają z niecierpliwością kiedy wcisnę w nie pupkę:)))
Wszystko idzie ku dobremu:) i nie mogę się doczekać:) kiedy wejdę w te wszystkie rzeczy:)))
Dobrze, że nie wyrzuciłam tych rzeczy:)))
Ale się ciesze:) radość ogarnia mnie cała:) i tak sobie myślę, że to dopiero 2 tygodnie:) a już taka mała ale wielka zmiana:)))) huraaaaaa:) będzie fajnie:) jak za jakiś czas wywale te ciuch xxxxxxlllllll:) i będą leżeć eleczki:)))) jak za starych dobrych czasów:)))
Chciałabym podziękować wam co czytają i piszą do mnie na fejsie odnośnie swoich sukcesów:) myślę, że zbiorę te wszystkie WASZE porady i napisze o tym w jakimś dłuższym poście:)
Buziaki:****

:)

Dziś w sumie mleczny dzionek:)
Śniadanio-obiada:)
Mleko 0,5% i płatki kukurydziane:)
Abruz
Podwieczorek jogurcik
Kolacja
Mleko 0,5% i płatki kukurydziane:)
I przyznam się pochłonełam dziś batonika muslii:)

15 strzeliła:)

Dzis kochani wszystko w mini skrócie:)
Bułeczka ciemna z kurczaczkiem:)
Płatki kukurydziane
Jogurcik
Dobranoc:*

poniedziałek, 17 września 2012

Zmiany:) po 14 dniach:)

MOje ciało nie oszalało:(
Ale ciutkę się zmieniło:), na wadze widać nie całe 3 kilo mniej:)
Dużo nie dużo :) ale zawsze coś...
Troszkę tego nie rozumiem ograniczam się do minimum wszystkiego i miałam wrażenie tz. myślałam, że kilogramy będą lecieć w dość szybszym tempie i nie wiem co do końca jest grane, zobaczymy...
Odnoszę wrażenie, że mój organizm się broni:) i nie chce się pozbyć tłuszczyku:)
Ale nie ma mowy o poddaniu się :)

Każdy robi zakupy w biedronce:)

Zupełnie nie reklamując sklepów sieci Biedronka:)
Muszę się przyznać, że jest to jeden z nielicznych sklepów gdzie dosłownie kupuję wszystko:)
I właśnie jak to czasem bywa wyruszyłam do sklepu:) po jogurcik:) i wychodząc ze sklepu
zdałam sobie sprawę, że wszyscy tam robią zakupy:) dosłownie wszyscy:) a co śmieszniejsze nawet Ci najmłodsi:))

14 dzien:)

Wstałam rano i jakoś nie miałam ochoty na śniadanie ale za to na gorącą herbatkę:)
Na obiadek zjadłam leczo:), które przyrządziłam sobie sama:)
Kapusta, cukinia, papryka, cebula, marchew:) pietruszka;)
Pyszne:) było ale cóż:)
Kolacja jogurt z musli:)

takie byłeczki tylko od mężulka:)))

MÓj kochany bardzo mnie wspiera więc nie świadomy kupuje mi bułeczki :)
Są mega smaczne, ale tej aż szkoda było jeść:)))) i jak tu go nie kochać:))))

niedziela, 16 września 2012

Niedziela:) 13 dzień:)

Śniadanka dziś nie było:)
A na obiadek:) kurczak i sałata lodowa:)
kurczaczek dość smaczny na szczęście lubię go:) bo inaczej to wiesz masakra by była bo ciągle tylko kurak i kurak:))))
Podwieczorek 2 jabłuszka i spacerek z Kasiulą:)))

A na kolację dość wczesną :) zupa:) taka
zupka ma tylko:) 71,3 kalorie:)
Smakuje mi więc sobie jem:)))

aaaaaaaa zaległości:)

Boże drogi tyle dni nie pisania:) ale zupełnie nie miałam czasu:) więc postaram się nadrobić :) te zaległość:) i doprowadzić tu wszystko ładnie do porządku:)
Więc piąteczek mój luby miał wolne:)
więc na śniadanko oczywiście chlebek ciemny z serkiem:)
Obiadek zupa chińska:) bo ma dość mało kalorii:) i mi smakuję:)w piątek   pogoda była dość dobra więc postanowiłam sobie, że zrobię coś na podwórku:) i zrobiłam kolejny skalniak:) zasadziłam kwiaty:) ale nie miałam kamieni więc wspólnie z mężem pojechaliśmy nad rzekę i zebraliśmy kila fajnych maluchów:)
Co do kolacji przyznam się szczerze jadłam pycha grillowanego kurczaka z sałatką pomidor plus ogórek zielony:)
A takie pyszne jedzonko było na imprezie firmowej mojego męża gdzie cała zabawa była pod gołym niebem nie ukrywam, że zmarzłam potwornie i było mi zimno:) ale tańce i cieplutka herbata z cytryną oczywiście bez cukru:)
I takich porcji zjadłam aż dwie:))

I przyszła brzydka sobota:) gdzie od rana miałam robić ogródek pogoda pokrzyżowała mi moje plany:)
Na śniadanko zjadłam 2 kromeczki razowego chlebka:) z szynką z kurczaczka:)
Na obiadek tradycyjnie już zupka:)
Na kolację grejpfruta:)
I tyle później poszłam z moim mężem na dyskotekę w naszej miejscowości:)
A tam tańcowałam z naszym zajebistym kolegą Gringiem:) który ma taki optymizm w sobie, że zaraża nim innych:) świetny chłopak:) co było zabawne to, że jak tańczyłam czułam jak w brzuszku uderza mi woda:) haha śmieszne uczucie:)

czwartek, 13 września 2012

Boże drogi dziś 11 dzień i potężny kryzys:(

Oczy chciały jeść dziś wiele:) bardzo wiele:)  zjadłabym dziś wszystko co słodkie, ostre, z przyprawami:) coś mega niezdrowego np.pizze:)
Mama dziś upiekła dwie blachy ciasta, pachniało cynamonem w całym domu szok:((((
A ja tradycyjnie wszystko wąchałam:)
Więc dziś zjadłam dość sporo:)
Śniadanie activia plus musli:)
Obiadek i tu może być szok dwa mini dietetyczne gołąbki i zupa chińska( nie zjadłam całej bo nie mogłam, miałam ochotę na coś ostrego przyprawionego i ciepłego:) jedyne na myśl rzuciło mi się to bo nie ma aż tak dużo kcal:) )
Podwieczorek 5 śliwek
Kolacja jogurt i musli:)
TYle mojego jedzenia dość dużo:) później bolał mnie brzuszek straszliwie:((((

mamy dzień 10:)

Witam rano 2 kanapeczki z filetem z kurczaka:)
Obiadek 2 mini gołąbki:) kapucha ryż i chuda łopatka:)
Kolacja Macdonald:)
Sałatka:) kurczak premium czy jakoś tak z siostrzenicą na pół:)
Dość smaczna nie powiem ale nie dodałam sosu, który był jako dodatek:)

Sos winegret:) zastanawiacie się pewnie czemu:)))
Otóż to iż ma dość sporo kcal:) sumie w 100gramach sosu:) a były dwa sosy każdy po 40gram:) wiec odpuściłam sobie:)



Tyle z mojego jedzonka:)

wtorek, 11 września 2012

9 i mamy wtorek:)

Śniadanie;)
Activia plus musli:)
Czekam na obiadek, właściwie obiadek już jest ale czekamy z teściową na chłopaków, aż wrócą z pracy:) na obiadek dokańczam leczo iiiiiiii pycha kotleciki drobiowe specjał mojej teściowej:)))

Do później buzioleeee:*

8 dzień-Poniedziałek:)

Miała być dieta kopenhaska ale cóż nie jestem obecnie w domku tylko z wizyta u teściowej i biorąc okoliczności nie jestem w stanie zaplanować sobie diety tak jakbym chciała:) z wiadomych przyczyn:) wiec ta dieta odsunęła się w czasie po prostu:)
Na śniadanko nie jadłam nic:) pochłonęłam jabłuszko:) Na obiadek zjadłam jedno z najlepszych dań mojej teściowej:) Leczo:)
Skład ->
2 średnie cukinie;)
1/2 główki małej kapusty
4 duże marchewki
4 duże cebule
2 duże papryki
Do smaku przyprawy i pietruszki:)  wszystko zdrowe bo duszone:) pychaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Jak wrócę do domku to się na to skuszę i zrobię sobie sama:) takie cudeńko:)
Przede wszystkim je się to na ciepło:) więc coś ciepłego w brzuszku:)
 Natomiast na kolację znów zjadłam leczo:) plus kromeczki dwie ciemnego chlebka:)


I kolbę kukurydzy:) ale przyznam się szczerze, że nie była dobra chyba już nie czas na kukurydzę:(
Nie dało się jej jeść wiec jadłam widelcem:)

ps. kolacja nie jest jedzona późno:) gdzieś koło 19:) a spać niestety poszłam koło 4:((((((
cierpię na bezsenność:)

7 dzień:) Niedzielny obiadek 09.09.2012


Śniadanie nie jadłam:) ale za to obiadek:)
DUszy kurczaczek i do tego sałatka:) pekinka, papryczka:) ogólnie pycha i do tego tradycyjnie szklana wody:) tak się prezentował mój obiadek:)) pycha:) Po prostu świetną miałam kolację:) coś mega pycha:) sałatka:)
sałata lodowa, ogórek, pomidor, papryka grillowany kurczaczek:)
Oliwa z oliwek:) majeranek i ze względu na to, że była niedziela pozwoliłam sobie na niewielką ilość fety:) było pyszne ale niestety oczy chciały zjeść wiele, ale brzusio nie dawał rady i musiałam zostawić:) ale sami zobaczcie aż chciało sie jeść:)
Do tego herbatka:) pozdrowionka:)

niedziela, 9 września 2012

zapowiedź:)

kochani z powodu braku dostępu do neta:)
krótka notka:) jutro z rana napiszę posta:) bo dziś brak możliwości:))))
dobrano:*

PS. jadłam dziś coś naprawdę pycha:)))

sobota, 8 września 2012

a jutro już niedziela:)

Jutro niedziela i ominie mnie pyszny rosołek:(((((((((((((((((((
Ale coś kosztem czegoś:)
I ten post nie obejdzie się bez podziękowań świetna sprawa:), że są wiadomości podpowiedzi:) i wszystko inne:)

 Kwiatuszek dla was ode mnie:)

Buziak:*

Dobranoc:)))

:)

zdjęcia ze stronki http://dietakopenhaska.eu/
Wszystko idzie ku dobremu:) bo powiem tak:) Żołądek jakoś szczególnie nie woła o jedzenie:)
Nie mogę doczekać się poniedziałku bo startuję z dietą kopenhaską:) już kiedyś na niej byłam i jest świetna:) tylko trzeba się jej trzymać i przestrzegać:)Siostra i bratowa zjechały kilka kg:) w dół.
Teraz czas na mnie :) do tego dojdzie siłownia 3 razy w tygodniu:) i zobaczymy trzeba będzie troszkę powalczyć z tym wszystkim:)
Uda się wierze  w siebie:)
Link do diety:)http://dietakopenhaska.eu/ Polecam :)


i następny teraz już 6:)P

Dziś z tego względu, że miałam dość pracowity dzień i z e togo względu, że cały dzień coś robiłam na śniadanie zjadłam kanapeczkę z rybką:) to już chyba mój faworyt:) jak dla mnie idealnie się sprawdza:) i mi smakuje to przede wszystkim:)
a na obiadek dziś zjadłam:) grillowanego kurczaka:) z sałatką ogórek pekinka i koperek:) plus oliwa:) też pycha:)
Podwieczorek:) brzoskwinka:)
A na kolację znów płatki kukurydziane:)
I tyleeeeeeeeeeeee:)

sorrry dzień 5



Dałam ciała:) sorki, że wczoraj nie napisałam postu:)
odnośnie dnia 5 ale zupełnie nie miałam na to czasu:) Więc w mini skrócie powiem jak przebiegł dzień:)

Wiec na śniadanie zjadłam kromeczkę z rybką tradycyjnie:)
Na obiadek zjadłam ryż plus mega pyszne warzywka duszone:)) pychaaaa mój faworyt:)
Na szybką kolację bo spieszyłam się na spotkanie klasowe zjadłam płatki kukurydziane z mlekiem 0,5%:)
I poleciałam do baru:) gdzie wypiłam drinki :(((( nie chciałam ale cóż siedzieć o wodzie mi się nie uśmiechało:) drink grejpfrut plus wódka i pomarańcz plus wódka:) lubie to !!:)
Więc to tak w mini skrócie:):)

piątek, 7 września 2012

co zauważyłam po 5 dniach, jakie zmiany???

Właśnie dziś mija 5dni mojego "odchudzania" powiem tak na wadze nawet kilogram mi nie spadł, a przecież tak sie staram, jestem wręcz wściekła i trafia mnie szlak, bo zero motywacji jeśli chodzi o to wszystko, a to jest dość denerwujące, że tak to się dzieje:(
A jeśli chodzi o ciało....hmmmm... to brzuch zrobił się taki bardziej wklęsły:) tz nie jest idealny brzuszek :) jest wielki taki jak był ale bardziej wklęsły:) niż taki wydęty:)
Jedyne co mnie tak dręczy naprawdę to  skurcze:(, które łapią mnie właśnie w brzuch i łydki. To jest dość nie przyjemne uczucie jak wyskakuję w nocy z łóżka gdy skurcz łapie mnie w łydkę i wykręca paluchy:(
Kolejną rzeczą jest moja bezsenność, nie mogę spać w nocy i rzucam się z boku na bok:) gdzie mój mąż jest już w czwartej fazie snu:). Niektórzy  podczas odchudzania tracą humor, ja wręcz odwrotnie humor mi dopisuje i nie jestem jakaś "zamulona"
CO do energii natomiast to powiem tak trochę jej mniej i jakoś tak dziwnie bo chce mi się spać ciągle, ale myślę, że to przez to moje niespanie:) i to też ma wpływ na moją energię:)

to TyLe:) ogólnie brak zmian i nie wiem czy się martwić tym wszystkim czy nie.....

Gute nacht:)

Gute nacht z niemieckiego:)

Baj do jutersaaaaaaaaaaa:****

ps. fajnie, że ktoś to czyta:) i jest ze mną:))

McDonaldowy potwór:]

Kolejne moje pokuszenia:):P
MÓj kochany bratanek chciał na tytki(czytaj frytki) w pewne piękne miejsce, gdzie wszystko pięknie pachnie i pobudza kubki smakowe....tak, tak moi drodzy to miejsce nic innego jak.....
Potwór---->McDonald's 
 jednym słowem katastrofa.... ludzie siedzą  i objadają się takimi pychotami:) koszmar dla oczu.
Ale co tam dałam radę :) to zupełnie nic, że zapach unosił się po całej sali:)
Usiadłam plecami do ludzi popijając powerada by na to okrucieństwo po prostu nie patrzeć:)
Ale znów jak tu być opanowaną gdy przede mną leży takie coś co mój Leloś nazywa tytki:)
Tak sobie leżały a ja, a ja po prostu miałam to GDZIEŚ:)
I całkiem mi dobrze z tym, że takie miejsca niegdyś przeklęte pod dobrym nastawieniem , stają się zwyczajne:) Pomijam fakt ze McDonaldzie byłam częstym gościem:) i chętnie tam jadałam a teraz te przeklęte cheeseburgery i frytki, muszę spalać:)

Cholender trzeba było to stawiać w Kłodzku trzeba było??? się pytam:P


buziakos:*

ha dopadł 4 dzień:)


 No i kolejny dzień za mną:)
Na szybko dziś śniadanko dwie kromeczki z serkiem:) i herbatka zielona:)
A na drugie śniadanie pyszne brzoskwinie:)
A obiadu nie było jakoś nie mam natchnienia do  jedzenia:)
 Kolacja też dość banalna:) bo chlebek z rybką jakoś to uwielbiam:)

Jakoś specjalnie nie chce mi się jeść:) piję wodę i starczy:)
Zobaczymy jak to będzie od poniedziałku lecę z ruchem:) i ćwiczeniami:)
Siłownia, rower:) bieg:) masakra jakaś dzięki mojemu Blogowi odezwało się dużo osób, które mi życzą powodzenia:) świetna sprawa:)
To tyle:)
Jutro już piąty dzionek:) szkoda, że nie mogę powiedzieć, że już bliżej niż dalej:)

Ps. Pisząc bloga popijam jogurt jakiś light:) ohydny........
Buziak:*

środa, 5 września 2012

goooooooooooodddddddd night:)

Dziś :) krótko;) Dobranoc:*



Ps.Dziękuje wszystkim tym co na fejsie mnie wspierają wysyłają wiadomości, udzielają rad:)
Powiem tyle to bardzo, ale to bardzo pomaga:) dziękuje:****


Buzioleee:*

Tatulek kochany:)

Tatuś kochany:******
Mój Tatuś kochany to chodząca niesprawiedliwość:) wyobraźcie sobie, że to przysłowiowy "słodki Józuś" pochłania wszystko co słodkie:) i nie idzie mu w boczki:)mama upiekła wczoraj ciasto, całą blachę kruchego ciacha ze śliwką i kruszonką:) Pochłonął cała:) dziś do popołudnia:).
Cóż ja mogłam obejść się smakiem:)Ale to nie wszystko mój rodowity i jedyny Ojciec:) zjada ze smakiem codziennie ale to codziennie czekoladę mleczną na noc:) ale 4 kostki zostawia zawsze dla Lelosia i Ola( dla wnuków). I tak sobie myślę co z tymi genami:) on może a ja nie:(
pierwsza pokusa:)


ale i tak go BARDZO mocno Kocham:**********
I dziś wszystkich częstował słodkościami, które dostał na minione imieniny:) Hahahahahah może to zabrzmi dziwnie ale mój Tatuś jest tak kochany, że nakłaniał mnie do zjedzenia jednej:) i nie uwierzycie, jaki znalazłam sposób na konsumpcję wszystkiego co dobre a nie mogę jeść:)
Praliny, które dostał Tatuś po prostu powąchałam:) i wtedy poczułam zapach czekolady, orzechów, kokosu:) ojjjjjjjj niebo nie w gębie:) a niebo w nosie i głowie:)
Mój mąż je przy mnie czipsy:) moje ulubione cebulka:) wącham:) i jest ok:) hahahah
Dobrze, że kcal nie ma w powietrzu czy aromacie:) bo chyba bym już przez drzwi nie wylazła:)
Każdy radzi sobie jak może a ja robię tak:) trochę to nienormalne ale daję rade:)))


Buziaki:*

PS. Nie każdy może być jak mój cudny tatuś:*******