Boże drogi tyle dni nie pisania:) ale zupełnie nie miałam czasu:) więc postaram się nadrobić :) te zaległość:) i doprowadzić tu wszystko ładnie do porządku:)
Więc piąteczek mój luby miał wolne:)
więc na śniadanko oczywiście chlebek ciemny z serkiem:)
Obiadek zupa chińska:) bo ma dość mało kalorii:) i mi smakuję:)w piątek pogoda była dość dobra więc postanowiłam sobie, że zrobię coś na podwórku:) i zrobiłam kolejny skalniak:) zasadziłam kwiaty:) ale nie miałam kamieni więc wspólnie z mężem pojechaliśmy nad rzekę i zebraliśmy kila fajnych maluchów:)
Co do kolacji przyznam się szczerze jadłam pycha grillowanego kurczaka z sałatką pomidor plus ogórek zielony:)
A takie pyszne jedzonko było na imprezie firmowej mojego męża gdzie cała zabawa była pod gołym niebem nie ukrywam, że zmarzłam potwornie i było mi zimno:) ale tańce i cieplutka herbata z cytryną oczywiście bez cukru:)
I takich porcji zjadłam aż dwie:))
I przyszła brzydka sobota:) gdzie od rana miałam robić ogródek pogoda pokrzyżowała mi moje plany:)
Na śniadanko zjadłam 2 kromeczki razowego chlebka:) z szynką z kurczaczka:)
Na obiadek tradycyjnie już zupka:)
Na kolację grejpfruta:)
I tyle później poszłam z moim mężem na dyskotekę w naszej miejscowości:)
A tam tańcowałam z naszym zajebistym kolegą Gringiem:) który ma taki optymizm w sobie, że zaraża nim innych:) świetny chłopak:) co było zabawne to, że jak tańczyłam czułam jak w brzuszku uderza mi woda:) haha śmieszne uczucie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz