Właśnie dziś mija 5dni mojego "odchudzania" powiem tak na wadze nawet kilogram mi nie spadł, a przecież tak sie staram, jestem wręcz wściekła i trafia mnie szlak, bo zero motywacji jeśli chodzi o to wszystko, a to jest dość denerwujące, że tak to się dzieje:(
A jeśli chodzi o ciało....hmmmm... to brzuch zrobił się taki bardziej wklęsły:) tz nie jest idealny brzuszek :) jest wielki taki jak był ale bardziej wklęsły:) niż taki wydęty:)
Jedyne co mnie tak dręczy naprawdę to skurcze:(, które łapią mnie właśnie w brzuch i łydki. To jest dość nie przyjemne uczucie jak wyskakuję w nocy z łóżka gdy skurcz łapie mnie w łydkę i wykręca paluchy:(
Kolejną rzeczą jest moja bezsenność, nie mogę spać w nocy i rzucam się z boku na bok:) gdzie mój mąż jest już w czwartej fazie snu:). Niektórzy podczas odchudzania tracą humor, ja wręcz odwrotnie humor mi dopisuje i nie jestem jakaś "zamulona"
CO do energii natomiast to powiem tak trochę jej mniej i jakoś tak dziwnie bo chce mi się spać ciągle, ale myślę, że to przez to moje niespanie:) i to też ma wpływ na moją energię:)
to TyLe:) ogólnie brak zmian i nie wiem czy się martwić tym wszystkim czy nie.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz