piątek, 7 września 2012

McDonaldowy potwór:]

Kolejne moje pokuszenia:):P
MÓj kochany bratanek chciał na tytki(czytaj frytki) w pewne piękne miejsce, gdzie wszystko pięknie pachnie i pobudza kubki smakowe....tak, tak moi drodzy to miejsce nic innego jak.....
Potwór---->McDonald's 
 jednym słowem katastrofa.... ludzie siedzą  i objadają się takimi pychotami:) koszmar dla oczu.
Ale co tam dałam radę :) to zupełnie nic, że zapach unosił się po całej sali:)
Usiadłam plecami do ludzi popijając powerada by na to okrucieństwo po prostu nie patrzeć:)
Ale znów jak tu być opanowaną gdy przede mną leży takie coś co mój Leloś nazywa tytki:)
Tak sobie leżały a ja, a ja po prostu miałam to GDZIEŚ:)
I całkiem mi dobrze z tym, że takie miejsca niegdyś przeklęte pod dobrym nastawieniem , stają się zwyczajne:) Pomijam fakt ze McDonaldzie byłam częstym gościem:) i chętnie tam jadałam a teraz te przeklęte cheeseburgery i frytki, muszę spalać:)

Cholender trzeba było to stawiać w Kłodzku trzeba było??? się pytam:P


buziakos:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz